Miasta · Łódź
Piotrkowska ma osiem kilometrów. Flota też.
W Łodzi nie ginie się w zaułku. Ginie się, bo jeden van jedzie na Widzew, drugi wraca z Retkini, a tablica wciąż jest zeszytem.
Długa arteria i pofabryczne podwórka: last-mile tu to nie skuter z pizzą, tylko kilka busów, które muszą wrócić na zajezdnię zanim zmieni się zmiana.
Delieta dla Łodzi to flota. Kto jest na Bałutach, kto stoi przy Manufakturze, która dostawa spóźnia się, bo Piotrkowska stoi przez imprezę.
Godzina na linku klienta serwisowego — pralka, kserokopiarka, kwiaty na wesele — jest tą samą godziną, którą dyspozytor widzi na mapie. Bez apki dla odbiorcy.
Van na Widzewie i van na Retkini na jednej tablicy, nie w dwóch zeszytach.

